Moja cukrzyca na początku nie była zbyt łaskawa. Miałem 15 lat. Poważna kontuzja i operacja podudzia po wypadku, następnie sepsa i półroczna rehabilitacja zbiegła się z pierwszymi objawami. Znaczna utrata wagi i kondycji wydawała się na początku oczywista. Diagnozę przyjąłem z licznymi obawami. O to czy już zawsze będę się tak czuł, czy odzyskam sprawność, czy sobie z tym poradzę… Liczenie każdego posiłku, nakłuwanie i zastrzyki 4 razy dziennie… to było dużo dla młodego mnie.

Wizja siebie jako osoby niesprawnej i chorej była dla mnie nie do przyjęcia. Wymagało to hartu, aby nie poddawać się i jednocześnie nie wypierać choroby. Zrealizowałem marzenie o poprowadzeniu profesjonalnej kuchni jako szef, tam jeszcze nie do końca rozumiejąc w pełni wszystkie uroki CT1. Ten etap dużo mnie nauczył. Dzisiaj realizuje następny cel, który bardziej odpowiada wymaganiom naszego stanu.

Przejście na wysoki poziom aktywności fizycznej było jedną z najważniejszych zmian. Dopiero sport pokazał mi, do czego zdolne jest nasze ciało. Jak bardzo może się ono adaptować do naszego życia. Jestem trenerem personalnym. Ucząc ludzi mojego własnego podejścia do aktywności i zdrowego trybu życia, sam bardziej dbam o siebie. Staram się być autentyczny i reprezentować to, o czym opowiadam podopiecznym. Skupiam się na zachowywaniu zdrowych proporcji między pracą, treningiem i wypoczynkiem.

Miałem po drodze sporo momentów zwątpienia i rozumiem każdego, kto czasami traktuje życie z cukrzycą jako walkę. Dzisiaj staram się nie walczyć, a ułatwiać sobie życie i korzystać z każdej dostępnej technologii. Dexcom był dla mnie przełomem. Ciągły podgląd glikemii w aktywnym życiu to ułatwienie, o którym, kiedyś mogłem tylko pomarzyć. Żyję z CT1 już prawie ćwierć wieku i doświadczenie nauczyło mnie, że ruch i samokontrola to najlepsza droga do satysfakcjonującego życia. Jeśli jesteś świeżo po diagnozie moja rada brzmi tak: „Nie walcz, zaakceptuj i realizuj siebie.”

IG: cukrzyktrenuje