Okazuje się, że jako dziecko miałam dużo szczęścia, oglądając z mamą seriale, bo to właśnie z jednego z odcinków zapamiętałam, że wzmożone pragnienie to jeden z objawów cukrzycy. Tak bardzo wbiło mi się to w pamięć, że kiedy wiele lat później, bo będąc już studentką, zorientowałam się, że nawet 6 litrów wody dziennie nadal mi nie wystarcza, moje myśli od razu powędrowały w stronę tej choroby. Po niedługim czasie pożyczyliśmy glukometr od babci i widząc ponad 200 na czczo, pojechaliśmy do szpitala, a ja dzięki w miarę szybkiej reakcji uniknęłam kwasicy ketonowej.

Cukrzyca, którą wyobrażałam sobie, leżąc w szpitalu, a ta, z którą żyję, bardzo się od siebie różnią. Wtedy nie sądziłam, że życie z nią może być szczęśliwe i pozbawione wstawania rano z poczuciem żalu, strachu i smutku. Gdzie jestem teraz? W miejscu, gdzie dbanie o zdrowie jest moim priorytetem, ale jednocześnie nie zmusza mnie to do rezygnacji z tego, co dla mnie ważne. Oczywiście są też dni, kiedy cukrzyca doprowadza mnie na skraj wytrzymałości. Jednak zdecydowanie częściej bardziej zasmuci mnie spalony tost niż za wysoki cukier, bo po prostu zaakceptowałam, że w cukrzycy nie da się być perfekcyjnym.

Z perspektywy czasu wiem, czego najbardziej brakowało mi w pierwszych miesiącach z chorobą – kontaktu z osobami, które, żyjąc z nią od lat, wiodą szczęśliwe życie. Z czasem trafiłam na profile cukrzyków w mediach społecznościowych, a ich treści bardzo pomogły i nadal pomagają mi w codziennym życiu z chorobą.
Od zawsze lubiłam opowiadać o cukrzycy, dlatego pewnego dnia postanowiłam, że chciałabym stać się jedną z tych, którzy mówią o niej w internecie. Chciałabym wspierać innych cukrzyków i dzielić się z nimi zarówno dobrymi jak i trudniejszymi momentami. Zależy mi też na pokazaniu zdrowym, że my cukrzycy jesteśmy świetnymi życiowymi kompanami, ale jednocześnie wykonujemy ogrom niewidocznej na pierwszy rzut oka pracy, która spadła na nas z dnia na dzień i zostanie z nami do końca.

Ostatnio minęło mi 5 lat w tej „pracy” i jestem w zupełnie innym, lepszym miejscu niż wyobrażałam sobie, siedząc na szpitalnym łóżku. Doceniam to, jak teraz wygląda moje życie i mam nadzieję, że w każdą kolejną rocznicę diagnozy, z pełnym przekonaniem będę mogła powtarzać, że cukrzyca nie zniszyła mojego życia.